_Inne

sobota, 05 lipca 2008

Hello again :).
Dla tych, którzy nie wiedzą, a dowiedzieć może by się chcieli - w dniach 11 - 27 lipca odbędą się w Gdyni pierwsze międzynarodowe dni designu dla projektantów, mieszkańców Trójmiasta oraz turystów - Gdynia Design Days '08.



fot. gdyniadesigndays.eu

Kolejne wydarzenia związane z festiwalem podzielone są na bloki tematyczne: Design Demokratyczny (jakkolwiek zabawnie brzmi nazwa, część ta ma za zadanie przybliżyć dobre projekty stworzone najdalej 5 lat temu i do dziś dostępne dla przeciętnego odbiorcy), Design Cyfrowy (odbywający się w Pomorskim Parku Naukowo-Technicznym, ma przedstawić zagadnienia związane z projektowaniem przestrzeni wirtualnej), oraz Design Jutra (oprócz zastanawiających pomysłów typu 'pierścień z chipem odcinającym działanie multimediów' będzie można obejrzeć również prace finalistów konkursu Fortis Young Design).



fot. www.iwp.com.pl

W trakcie GDD można będzie wziąć udział w warsztatach projektowania elementów samochodu w skali 1:1 pod okiem J.Kaniewskiego, obejrzeć prace finalistów konkursu Ministerstwa Gospodarki na najlepiej zaprojektowany produkt na polskim rynku (Dobry Wzór 2007), prace finalistów Imagine Cup 2008, wziąć udział w spacerze Ścieżką Modernizmu czy w IV Międzynarodowej Konferencji Ergonomicznej.

Głównym celem Gdynia Design Days jest promocja kreatywnego, nowoczesnego projektowania otaczającej nas rzeczywistości. Poprzez prezentację dobrze zaprojektowanych rozwiązań i przedmiotów, organizatorzy chcą zwrócić uwagę na jakość naszego życia.

Dodam, że zadaniem festiwalu jest również prezentacja designu krajów nadbałtyckich.

 

Design Days organizowane są przez warszawski Instytut Wzornictwa Przemysłowego oraz Miasto Gdynia. Do grona partnerów/patronów należą m.in.: Gazeta Wyborcza, magazyn 2+3D, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Microsoft, magazyn Exsklusiv.

Oficjalna witryna festiwalu: klik.
Harmonogram GDD: klik.
Strona Instytutu Wzronictwa Przemysłowego: klik.

23:00, drangedal , _Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 stycznia 2008

W czasach, kiedy ludzie oglądali w kinie romantyczne kryminały i niezupełnie pesymistyczne filmy noir, można było zobaczyć na ekranie Bogarta w niedbały sposób posługującego się bakelitowym telefonem.

Dziś, gdy w kinach ogląda się dziwne zupełnie rzeczy, firma Hulger, projektująca i produkująca akcesoria do usług VoIP, prezentuje Penelope*Phone, słuchawkę Plug&Play nawiązującą do telefonicznych lat 30 i 40.

fot. hulger.com

Bogart jako Sam Spade w Sokole Maltańskim, 1941.

Słuchawkę (z opcjonalną bazą USB udającą resztę telefonu) można podłączyć 1,5m kablem zarówno do komputera (Mac oraz PC), jak i do telefonu komórkowego (w zestawie znajdziemy całą gamę przejściówek).

Praktyczne? Niekoniecznie, i zdaje się, że Hulger szczególnie się o funkcjonalność nie troszczy:

Hulger brings humanity back into the equation, with functionality no longer playing the lead role. The simplicity of Hulger products allows the form, feel and personality to preside.

Hulger is a celebration of our innate playfulness, with this humour forming a central part of the company’s personality.

Do nabycia za ~$88.

Witryna producenta: klik.

16:51, drangedal , _Inne
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 stycznia 2008

Kolejny design Hironao Tsuboi - projektanta LamLamp, dwugwintowej żarówki "od Charles&Marie".

Tsuboi urodził się w Tokio, w roku 1980. Ukończył Tama Art University i jest obecnie dyrektorem artystycznym 100% Inc. (oprócz LampLamp warto również obejrzeć bambusową jarzeniówkę!).

Samostojący parasol, produkowany przez 100% Inc., posiada konstrukcję z plastiku (ABS resin) i włókien szklanych. Jego trzy nogi (oraz mnóstwo testów pozwalających na dobór odpowiedniego środka ciężkości) zapewniają mu stabilność na - ponoć - każdej płaskiej powierzchni.

 
fot. 100per.com

Poszycie (?) parasola wykonane jest ze specjalnego materiału - if the umbrella is shaken just once, it is possible to remove most of the water, therefore an umbrella bag is not necessary.

Po co komu stojące parasole? W wywiadzie dla PingMag Hironao mówi:

I dealt with goods from daily life because I hoped that, through a new design, people would pay more attention to them.

For example, I designed the Stand Umbrella when I realised that the time spent carrying a closed umbrella was much longer than the time it takes to open it up. When closed, it is likely to be considered as distraction.
So, I tried not to reduce its existent value and thought that the idea of simply “standing it” on its own would be the best solution.

Nabyć go można za ok. 60 dolarów, w jednym z dwóch kolorów - twórcy piszą: We are only developing 2 colours, black and white. We thank you for your understanding.

Witryna 100% Inc.: klik.
Wywiad z H.Tsuboi w PingMag: klik.

01:27, drangedal , _Inne
Link Dodaj komentarz »

A będzie raz jeszcze.
Tym razem piękny bas rodzimej produkcji - Logan Custom Bass firmy Mayones. Gitara zaprojektowana dla Steve'a Logana (zmarłego niedawno amerykańskiego muzyka, zaliczanego do czołówki elektrycznych basistów jazzowych na świecie - grywał z Arethą Franklin czy Johnem Scofieldem) jako połączenie serii Patriot i Comodous.


fot. mayones.com

Piękne drewno (gitara na zdjęciu ma hebanowy top i hebanową podstrunnicę, korpus z jesionu i wenge) pokryte bezbarwnym, matowym lakierem, z różnymi zestawami wyposażenia do wyboru.

Dostępna w wersjach 4-, 5- i 6-cio strunowej, z progami lub fretless, z pickupami Bartolini, Basslines, LeFay lub EMG, mostkami Shallera lub ABM i licho wie czym jeszcze.

Witryna producenta: klik.

00:36, drangedal , _Inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 stycznia 2008

Rozkleja mi się gitara. I niejako na jej cześć, lub w związku z nią, kilka wioseł, które oprócz tego, że z pewnością brzmią, również wyglądają świetnie. Enjoy!

B.C. Rich Heritage Classic Mockingbird Bass

Cudo kolorystyczne w fantazyjnym kształcie Mockingbirda - i trzeba przyznać, że w tych kolorach ten kształt korpusu wygląda dużo lepiej niż w czerni.

Heritage Mockingbird Bass posiada klonowy gryf, hebanową podstrunnicę i korpus wykonany z nato (to chyba jakaś odmiana agathis). Do tego 24 progi i menzurę 34". W zależności od wersji kosztuje od 600 do 750 dol.

Warto spojrzeć na wszystkie produkcje B.C. Rich (za Wikipedią napiszę, że mają "heavy metalowe" kształty, np. Zombie Exotic Classic Bass) - grają na nich m.in. Slash czy J.Borysewicz.

Mockingbird na stronie B.C.Rich: klik.

 

Gibson Zakk Wylde signature Les Paul Bull's Eye

Im dłuższa nazwa, tym lepsza - gdyby chcieć szczegółowo wyjaśniać, do czego odnoszą się jej poszczególne człony i dlaczego - pół dnia stracone (przy czym 'stracone' to, rzecz jasna, pojęcie względne).
W skrócie zatem - Gibson to jedna z bardziej szanowanych firm produkujacych gitary, założona w 1902 roku przez Orville'a Gibsona. Jednym z najpopularniejszych modeli produkowanych przez tą firmę jest Gibson Les Paul właśnie, stworzony wg. projektu amerykańskiego gitarzysty jazzowego... Les Paula.

Zakk Wylde natomiast to amerykański gitarzysta, członek zespołu Black Label Society (obejrzeć i posłuchać go, razem z opisywanym Gibsonem, oraz ze wspominanym wcześniej Slashem, można tutaj - Gibson Night of 100 Guitars).

Les Paul ten posiada mahoniowy korpus z klonową nakładką, klonowy gryf, palisandrową podstrunnicę i, jak to w Les Paulach bywa, dwa humbuckery - tutaj firmy EMG.
Co dziwne, wzór, w jakim występuje ten model nazywa się... Antique Ivory.

Orientacyjna cena: 4,5 tys. USD.

Oficjalna witryna Zakka Wilde'a: klik.
Zakk Wylde Signature Bull's Eye na stronie Gibsona: klik.

 

Cort ABMP-1 Masterpiece Bass

Kolejny bas, tym razem założonej w latach 60-tych ubiegłego wieku koreańskiej firmy Cort, która obecnie w swoich fabrykach produkuje takie linie gitar jak Ibanez, Parkwood Schecter czy... Squier.

ABMP-1 Masterpiece posiada korpus składający się z klonu i wzorzystej topoli, wklejany klonowy gryf, palisandrową podstrunnicę i 2 przetworniki Seymour Duncan.

Można go nabyć w Polsce za ok. 5000 zł.

ABMP-1 na stronie Cort'a: klik.

 

Dean Performer Key Largo

Jedyny (elektro)akustyk w towarzystwie - nie dlatego, że nie bywają piękne, a raczej z powodu pewnych trudności, na które można się natknąć w ocenie wyglądu lakierowanego drewna, gdy nie trzyma się go w ręce :).

Dean Performer (podejrzewam, że Key Largo to określenie egzemplarzy z błękitną płytą rezonansową i perłowym bindingiem we wszelkich możliwych miejscach - choć ten element warto by porónać z megadrogim Martinem D-100 Deluxe) to produkt jednego z największych amerykańskich producentów gitar - Dean Guitars, którego gitar używają m.in. wspominany Zakk Wylde, Nergal z Behemotha czy gitarzyści Def Leppard.


Płyta wierzchnia wykonana jest z litego świerku (Sitka), boki i tył z klonu wzorzystego, gryf z mahoniu, podstrunnica zaś, jeśli nie liczyć ogromnej ilości masy perłowej - z palisandru. Do tego 21 progów i aktywna elektronika Fishman.

Dean Performer KL u polskiego dystrybutora: klik.
Witryna Dean Guitars: klik.

 

ESP LTD F-400 FM

Kształt niczym B.C.Rich? A to tylko gitara kalifornijskiej firmy ESP, której produktów używają K.Hammet i J.Hetfield z Metalliki czy gitarzyści Slayera.


Jej korpus wykonany został z mahoniu i płomienistego klonu (top), gryf - jak w większości tutaj - z klonu, podstrunnica z palisandru (i jakie ma zdobienie!). Konstrukcja - neck-thru-body, dwa humby EMG.

Cena? Okolice 1k euro.

Seria F na stronie producenta: klik.

 

Fender American Deluxe Jazz Bass

Leo Fender był jednym z pionierów rynku elektryczno-gitarowego. Jego firma (mieszcząca się początkowo w serwisie radioodbiorników) zyskała światową sławę m.in. dzięki zbudowanemu przez niego Telecasterowi, o którym kilka gitar niżej.
Leo skonstruował również pierwszą gitarę basową (Fender Precission Bass) dla tych, którym przestały odpowiadać kontrabasy.

Dziś firma ta produkuje kilka linii gitar basowych, jak Jazz Bass, Precision Bass czy Mustang Bass.


Na stronie producenta bas ten jest oznaczony jako 'fretless' i opatrzony zdjęciem widocznym powyżej. Nie biorę odpowiedzialności za to, co wypisują u siebie producenci ;).

Korpus - z olchy, gryf z podstrunnicą standardowo - klon z palisandrem. Cena - niecałe 1500 dol.

Oficjalna strona firmy Fender: klik.

 

Gibson Les Paul BFG

Kolejny Gibson - tym razem jedna z najatrakcyjniejszych wizualnie gitar, jakie udało mi się zobaczyć. Wygląda nieco jak wyciosana, wyrzeźbiona dłutem w ciemnym drewnie - a wykonana jest w prawdzie z mahoniu, lecz pokrytego jasnym, jak by nie było, klonem.

Zapewne nie widać tego na tak małym obrazku - polecam więc obejrzenie galerii na stronie producenta, lub rzucenie okiem na ten obrazek.


Ciekawa jestem, jak to brzmi - cena bowiem (~3500 zł) jak na Gibsona LP wydaje się być dosyć niska.

Witryna producenta: klik.

 

Ibanez Musician

Gitara, której przyzwoite zdjęcie niełatwo jest znaleźć - być może dlatego, że najnowsze wyprodukowane modele pochodzą z okolic roku 1982 ;).


W skrócie specyfikacji oprzeć się mogę jedynie na danych o egzemplarzu należącym do Marka Raduli i mieć nadzieję, że przynajmniej większość Musician'ów z 1978 roku skonstruowana została w oparciu o te same materiały.
A więc - wyprodukowany w Japonii, korpus orzechowo-jaworowy, dwa humbuckery Ibaneza, gryf jaworowo-orzechowy :), podstrunnica z hebanu.

Historia Ibanezów (proponuję skorzystanie z BabelFisha, jeśli ktoś jest równie obeznany z rosyjskim, jak ja): klik.
Witryna Ibanez: klik.

 

Fender James Burton Telecaster

W skrócie: Tele. Klasyczny tele to obowiązkowa klonowa podstrunnica i przetworniki w układzie: S-S. Na jednym z takich właśnie kremowych tele grywał Freddie Mercury podczas koncertów Queen - a nie grywał na gitarze często, jeśli mnie pamięć nie myli.

Tutaj nieco bardziej zwichrowany model Telecastera - James Burton Tele.


Czerwone lub niebieskie płomienie na lipowym korpusie, jednoczęściowy klonowy gryf i klonowa podstrunnica. Z pick-upami nieco mniej klasycznie - posiada trzy.

Cena - ok. 800 USD.

JB Tele na stronie producenta: klik.
Telecastery innych serii: klik.

 

Warwick Buzzard Bass

Raz jeszcze gitara wyśledzona poniekąd dzięki Queen - Warwick Buzzard Bass, na którym basista tej grupy, John Deacon, grał m.in. w teledysku do Friends Will Be Friends.

Buzzard stworzony został specjalnie dla Johna Entwistle w okolicach 1985 roku. Ówczesne modele prezentują się lepiej niż współczesne (zwłaszcza bolt-on'y ze zmienioną główką).


Specyfikacji natomiast przytaczać nie będę, bowiem na oficjalnej polskiej stronie widnieje ona jedynie w wersji zbliżonej do niemieckiej, i zawiera słowa takie jak zebrano body, ovangkol neck czy wenge fingerboard, co w wolnym tłumaczeniu oznaczałoby pewnie, że korpus wykonany jest z Zebrawood (zwanego Allen ele, rodzina bobkowatych ;)), podstrunnica z jakiegoś specyficznego, afrykańskiego palisandru, natomiast z ovangkol'em już sobie zupełnie nie radzę.

Z pewnością nie jest to klon :).

Oficjalna strona Warwicka w Polsce: klik.

 

I na koniec...

Dwie zabawne sprawy, na które natknęłam się w czasie przetrząsania niezliczonych modeli gitar - po pierwsze, stworzony przez Hoshino Gakki, i produkowany od 1975 roku (w odpowiedzi, m.in. na Gibsona Les Paula) model Ibaneza z korpusem w kształcie... hm, zewnętrznego obrysu granic Polski?


Po drugie zaś - nie podejrzewałam, że naprawdę nieprzyjemny wygląd popularnego niegdyś Defila Kosmos może być wierną zewnętrznie kopią... Gibsona Moderne! (na zdjęciu 'jakiś' Defil oraz Gibson Jamesa Hetfielda)

01:30, drangedal , _Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2007

Czyli subiektywny spis laptopów wyglądających... lepiej.

Niespecjalnie mnie dotychczas interesował wygląd komputerów przenośnych - ich główną zaletą miała być funkcjonalność w ruchu, a że traciły przy tym pewien procent możliwości rozbudowy, przyzwoitość ceny i atrakcyjność wyglądu?
Przyjmowałam to za normę i mówiłam: trudno. Albo rybki, albo akwarium.

Okazuje się jednak, że można; że istnieją notebooki przyciągające wzrok nie tylko dlatego, że są tytanowym Thinkpadem.
Kolejność, zaznaczam, jak najbardziej przypadkowa.


Po pierwsze...

HP Compaq Pavilion DV6100

Kształty, kształty. Jak będzie można zobaczyć później, dla uzyskania odpowiednich wizualnych efektów projektanci potrafią się doskonale posłużyć - co dziwne w przypadku laptopów - także kolorem, jednak to, co z obudową tego komputera zrobili twórcy tej serii HP/Compaq'a - to jest mistrzostwo kształtu delikatnego i niespecjalnie rzucającego się w oczy.

fot. zive.cz

Ceny, w zależności od konfiguracji, od niecałych 4 tys. zł wzwyż.

Oficjalna strona HP: klik.


Po drugie...
Sony Vaio FE30

Seria Vaio, smakowity kąsek podsunięty mi przez Che_mika - modny, choć nie do końca subtelny kształt i interesujące opcje kolorystyczne, dostępne zdaje się nawet przeróżne wzory geometryczne na 'klapie' vel odwrocie ekranu. Cudo.

fot. zive.cz

Ceny, zależne od konfiguracji, od 4,5 tys. PLN.

Oficjalna strona serii Vaio FE: klik.


Po trzecie...
Fujitsu-Siemens Lifebook 4215

T4215 czy też 4210, piękno kanciastości. Nie wygląda delikatnie, nie ma, niech użyję żargonu bardziej związanego z samochodami, fantazyjnych przetłoczeń jak Paviliony DV61xx, a mimo to - wygląda świetnie.

fot. zive.cz

Ceny, jak zwykle w zależności, zaczynają się od 7,5 tys. zł.

Oficjalna strona Fujitsu-Siemens: klik.


Po czwarte...
Apple MacBook Pro

Wśród dobrze wyglądających notebooków nie mogło - przecież żesz - zabraknąć MacBooka.
Apple od dawna już wypuszcza na rynek świetnie wyglądające komputery zarówno stacjonarne, jak przenośne (z resztą - nie tylko komputery) i choć na dzień dzisiejszy laptop ten niczym już nie szokuje, to przyznać im należy, że ascetyczne formy przyjemnych dla oka obudów mają opanowane do perfekcji.

fot. apple.com

Ceny - od ok. 8 do 12 tys. zł.

Oficjalna strona: klik.


I dalej...

VooDoo Envy I734

A tu, dla odmiany, coś innego. Amerykańska firma VooDoo (mają niesamowicie niefunkcjonalną i niejasną, również kolorystycznie, stronę) rozpoczęła swą działalność od udostępniania potężnych i spersonalizowanych maszyn dla graczy w okolicach roku 1995 (o ile można mówić o ówczesnych maszynach, że były 'potężne' ;)).
Dziś ich głównym atutem jest personalizacja tego, co w komputerach widać na zewnątrz. Piszą o sobie: Be Different. Be Individual. Because in the end, it’s all about style, guile, and quality showmanship!

fot. voodoopc.us

Tutaj jeden z ich czterech modeli - Envy I734. Można dowolnie dobierać konfigurację hardware'u i - co w tym miejscu ważniejsze - mają spory wybór kolorów obudowy oraz 'tatuaży' umieszczanych na niej (choć te, w większości, są fikuśnymi tribalami).

Ceny - nieco powyżej 3 tys. euro.

Oficjalna strona: klik.


Na koniec zaś...
Asus Lamborghini VX2

Jak to mówią, lakier fortepianowy. Na Lamborghini :). Nie wiem, czy to tylko skojarzenie, czy faktycznie to, co pokrywa powierzchnię asusowego laptopa ma elementy wspólne z instrumentami muzycznymi, niemniej jednak wygląda zadziwiająco, błyszczy na kilometr i - ponoć - niesamowicie widać na nim odciski palców.

fot. pl.asus.com

Wnętrze 'wyłożone' jest dobrze prezentującą się skórą, gdzieś po bokach świecą białe diody LED...

Dostępny jest w kolorach żółtym oraz karbonowo czarnym i - niech będzie to pochwała dla tego komputera - wolę wygląd laptopa à la Lamborghini, niż wygląd wszystkich samochodów tej marki.

Cena? W okolicach 11 tys. PLN.

Oficjalna strona: klik.

20:25, drangedal , _Inne
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2007

Jeszcze w tematyce napojów i przeróżnych pojemników na nie - Vast Carafe. Ceramiczna, o pojemności jednego litra, zainspirowana tradycyjną weselną karafką z greckiej wyspy Lesvos.

fot. aplusrstore.com 

Dostępna w kolorze czarnym i białym, matowa lub błyszcząca. Cena - 60 dol.

I niczego więcej nie trzeba o niej wiedzieć. A ja, zainspirowana przez Che_mika, wrócę do oglądania nęcących wizualnie laptopów. Być może następnym razem coś o nich.

Oficjalna strona Vast: klik

00:23, drangedal , _Inne
Link Komentarze (2) »
środa, 11 kwietnia 2007

Lubicie swoje słuchawki od wszelakich komórek i odtwarzaczy mp3?

Ja też swoje lubię. A może raczej - lubiłam, bowiem po uszkodzeniu kabelków trzeciej pary przyzwoitych pchełek Sennheisera zakończyłam dzień atakiem furii.

Czemu się jednak dziwić, jeśli nosi się je w kieszeni, w torbie, plecaku, torebce i innych, nieprzyjaznych miejscach? Zastanowiło mnie, czy istnieje z tej sytuacji wyjście inne, niż bieganie do sklepu co dwa tygodnie. I - oczywiście - istnieje. To, dla przykładu, Tetran Cable Organiser.

fot. aplusrstore.com

Opisywany jako przechowywacz słuchawek iPod'owych, mniemam jednak, że nie wybrzydzałby zbytnio, gdyby 'nakarmić' go pchełkami z iPod'em niezwiązanymi.

Na oficjalnej stronie piszą o nim:

TETRAN is not only a fun earbud cable winder but can also be used for a relaxing massage by squeezing TETRAN in the palm of your hand.

Try applying TETRAN's 23 rubber spikes to your neck, shoulder, back, hands or feet to feel a warm tingling sensation which eases away the stresses and strains of the day.

Dostępny jest w czterech kolorach - zielonym, żółtym, pomarańczowym i różowym, oraz w wersji Luminous, która świeci w ciemności (to zapewne ten sam patent, który stosowało Lego do produkcji świecących duszków, i ten, który pojawiał się w różnej maści kauczukowych piłkach).

Koszt nabycia - 13 dol. Abroad.

Oficjalna strona: klik.

21:26, drangedal , _Inne
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 kwietnia 2007

Zaparzacz do herbaty jest tą rzeczą, której w tej chwili potrzebuję. Niekoniecznie w tej cenie, choć miło byłoby, gdyby design zbliżył się do piękna zaprezentowanego przez zaparzacz od duńskiego duetu Tools Design.

Prosty, stylowy, łatwy w użyciu i wyglądający tak, że raczej chciałoby się go przytulić, niż parzyć w nim herbatę.

Umożliwia zaparzanie dwóch rodzajów napoju - herbaty czarne wsypujemy do wnętrza filtra, który po odpowiednio dobranym czasie parzenia zapobiegnie dalszemu kontaktowi 'fusów' z napojem, zaś herbaty, których smak nie pogarsza się w czasie długiego zaparzania (zielone etc.) możemy wsypać bezpośrednio do szklanego naczynia - filtr będzie pełnił rolę odcedzającego sitka [zobacz film].

fot. fabrykaform.pl

Zaparzacz Eva Solo składa się ze 'sweterka' (dostępny w różnych kolorach), utrzymuje temperaturę herbaty, szklanego naczynia (żaroodporne - to dobre określenie? :)) i filtra.
Pojemność - 1 litr.

Nagrody mu przyznane (lista skrócona): Red Dot 2005, IF Design Award 2006, The International Design Yearbook 2007, G-Mark 2006.

Cena tego tea brewera u nas - 345 zł.
O dziwo, spora część kolekcji Eva Solo jest dostępna w Polsce - w Fabryce Form.

Strona Tools Design: klik.
Strona kolekcji Eva Solo: klik.
Eva Solo w Polsce: klik.

Zaparzacz w Fabryce Form: klik.

18:04, drangedal , _Inne
Link Komentarze (6) »
sobota, 07 kwietnia 2007

O dekanterze bynajmniej krótko nie było, może więc uda się tutaj:

J Schatz Egg Bird House, świąteczny... domek dla ptaków stworzony przez czteroosobową grupę J Schatz. Napisała bym, że to 'budka', lecz kształt nijak do tego określenia nie pasuje :).

fot. jschatz.com

Domek jest ceramiczny, z niewielkimi dodatkami aluminium; powinien wytrzymać długie lata 'hodowli'.

Wymiary to: ~20x15 cm. Dostępny jest w najróżniejszych, sympatycznych kolorach. Warto również rzucić okiem na Egg Bird Feeders oraz skarbonki Egg Banks.

Oficjalna strona: klik.

Pogodnych świąt wszystkim! :)

20:05, drangedal , _Inne
Link Komentarze (2) »

Krótko, szybko i (miejmy nadzieję) przyjaźnie dla oka, święta bowiem nadchodzą ze stukotem, a ciasta nie gotowe :).

Tilt Decanter w komplecie z dwoma tiltowymi szklankami - zachwycił mnie kształtami, choć nie jestem pewna, czy jego funkcjonalność jest porównywalna z naczyniami o bardziej 'standardowych' kształtach.

fot. macys.com

By uzbroić się w te interesujące naczynia, należy dysponować kwotą ~200 dol. Wikipedia podaje, że:

Dekanter - naczynie służące do przygotowania do spożycia win czerwonych. Może mieć różne kształty. Najczęściej ma szerokie, okrągłe dna, aby wino miało jak największy kontakt z powietrzem. Ku górze zwęża się w długą szyjkę, co ułatwia nalanie wina z butelki.

Tilt ma więc, co mieć powinien.

Swoją drogą, zastanawia mnie, jak to możliwe, że na wszelakich amerykańskich stronach o sklepowym charakterze podaje się czas dostarczania fikuśnych produktów krążący wokół... 2-3 tygodni. Czyżby Amerykanie nie znali terminu 'muszę to mieć na wczoraj'? :)

Oficjalna strona Nambé: klik.

19:32, drangedal , _Inne
Link Komentarze (3) »
wtorek, 03 kwietnia 2007

Koniec sieciowego urlopu. Powracam z lampą w kształcie... lampy, czyli projektem od Charles & Marie, który z początku wprawił mnie w konsternację, a następnie doprowadził do długotrwałego śmiechu. Zapewne nadawał by się idealnie na Prima Aprilis :).

fot. charlesandmarie.com

LampLamp jest w zasadzie żarówką, so flexible to fit into pretty much any socket, któż jednak chciałby chować ją pod jakimkolwiek kloszem? To czysta zabawa i spore zaskoczenie dla oglądających.

30 wat, E26/E27, w horrendalnej jak na żarówkę cenie 28 dol.

Do znalezienia na: klik.

14:20, drangedal , _Inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2